Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieńczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieńczyk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 października 2012

Marek Bieńczyk, "Książka twarzy"

W eseju poświęconym malarstwu Paula Cezanne'a Maurice Merlau-Ponty zwrócił uwagę na rolę intelektu w tworzeniu dzieła malarskiego. Zdaniem Cezanne'a - co podejmuje za nim Merlau-Ponty - istota sztuki, jej źródło, tkwi w "dostrzeganiu osobistym", co można rozumieć jako jednostkowe odczucie, treść indywidualnej percepcji. Rolą umysłu jest tej treści uporządkowanie, nadanie jej takiego kształtu, dzięki któremu może zostać rozpoznana jako dzieło malarskie. W myśleniu Cezanne'a te dwa porządki muszą być od siebie radykalnie oddzielone: postrzeżenie, które cechuje spontaniczność, brak wyraźnego ustrukturyzowania oraz porządek idei i nauk, wspierający się na precyzyjnie określonych zasadach. Rolą intelektu - w odniesieniu do dzieł malarskich - jest zatem przekształcanie jednego w drugie, nadanie wyrazistej formy luźnym zdobyczom percepcji.

O tym, że można w podobny sposób myśleć o literaturze, przekonuje nas Marek Bieńczyk i jego najnowsza "Książka twarzy", laureatka tegorocznej Literackiej Nagrody NIKE. Na zbiór składają się publikowane wcześniej teksty eseistyczne, które Bieńczyk zbiera pod wspólnym szyldem "Książki twarzy". Nazwane "literackim facebookiem" przez niezbyt rozgarniętych krytyków i żądnego zysku wydawcy, najnowsze dzieło Bieńczyka jest w jego dorobku fenomenem, który bardzo dobrze prezentuje konsekwentnie obraną przez pisarza drogę, drogę którą w skrócie można nazwać: od obiektywności, do subiektywności poprzez esej.

sobota, 16 czerwca 2012

Marek Bieńczyk, "Terminal"

potrzeba sporych pokładów cierpliwości i rozwiniętego zmysłu obserwacji, żeby dojść do tej liczby. 125 ławek w parku, ani mniej ani więcej. wynik osiągnięty zapewne za sprawą długich godzin melancholijnych spacerów. ten drobiazg, z pozoru błahy, jest jednak znamienny dla książki, z której został zaczerpnięty. "Terminal" Marka Bieńczyka, przez krytyków okrzyknięty ponowoczesnym romansem, jest bowiem w pierwszej kolejności opowieścią o roli szczegółu w życiu człowieka, w tym wypadku człowieka zakochanego. szczegół w powieści Bieńczyka ma za zadanie różnicować to, co bliskie, od tego, co dalekie. stąd tak dużą uwagę przywiązuje się do drobnych gestów, bezrefleksyjnych zwyczajów, czy wręcz nawyków żywieniowych. Bieńczyk, jak nikt w polskiej literaturze, potrafi je dostrzec swoim uważnym okiem i - co jest sztuką niezmiernie trudną - zajmująco je odmalować. nawet z pobieżnej lektury w pamięci zostać musi scena jedzenia jogurtu, niekończących się spacerów czy nieudolnego tanga w wykonaniu głównego bohatera, też Marka.

Park Skaryszewski z lotu ptaka 

"...tylko szczegóły mają wagę w ciszy moich wieczorów i nie ma co tu liczyć na sagę albo panoramę dziesięciu lat na stu stronach: ja działam odwrotnie, ja z igły robię widły, z jednej strony wieczność, każde słowo bierze udział w akcji".
(Marek Bieńczyk, "Terminal")

wtorek, 3 stycznia 2012

Marek Bieńczyk, "Przezroczystość"

"Przezroczystość" Marka Bieńczyka to przykład eseistyki bardzo zróżnicowanej, balansującej na granicy gatunków, bogatej w liczne przeskoki – tematyczne i formalne, bliskiej już miejscami literackiej fikcji. ta niejednorodność świadczy ewidentnie na korzyść samej książki, która wprowadza nową jakość do polskiej eseistyki.

tytułowa „przezroczystość” to główny temat eseju Bieńczyka, naczelna kategoria, wokół której ogniskują się wszystkie poruszane w tekście wątki. to myśl przewodnia, którą autor tropi i której daje się prowadzić. to też słowo-klucz, świetnie spełniające swą funkcję otwierania – tak przed autorem jak i przed czytelnikiem – nowych przestrzeni znaczeniowych, nowych perspektyw. "Przezroczystość" jest wynikiem poszukiwań, w tej formie, w jakiej przedstawia ją Bieńczyk, nie była ona wcześniej tak po prostu dana nam jako temat do namysłu. istniała w rozproszeniu, jako element potocznego doświadczenia, tworzywo sztuki, termin filozoficzny – brakowało nici, która mogła by te zjawiska powiązać. autor wyciąga „przezroczystość” z tego rozproszenia, zestawia w jednym miejscu różne sposoby jej rozumienia jak i nabudowujące się wokół niej sensy.

ład "Przezroczystości", jej „konstelacja”, powstaje na mocy odniesienia tytułowej kategorii do różnego typu przejawów rzeczywistości. „Przezroczystość” bowiem nie istnieje jako taka (choć autor zmierza w kierunku nadania jej substancjalnego bytu), ale raczej występuje jako cecha pewnych zjawisk, tak w przyrodzie jak i w przestrzeni kulturowej. Bieńczyk odkrywa w rzeczach cechę „przezroczystości” lub im ją przypisuje, kierując się niejednokrotnie swym subiektywnym osądem.