"Mikrogramy" Roberta Walsera to przykład jednego z najbardziej sensacyjnych odkryć w dziedzinie literatury. I zarazem dowód na to, że wartościową prozę można znaleźć wszędzie, nawet tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy. Historia literatury zawdzięcza "Mikrogramy" nie tyle samemu autorowi, co genialnemu odkryciu badacza twórczości Walsera, który zobaczył w pisanych maczkiem sekwencjach znaków prawdziwe literackie teksty. Dotychczas bowiem te pozostawione przez pisarza zapiski na luźnych kartkach postrzegano jako pewnego rodzaju autorski kod, którego bez znajomości klucza nie uda się rozszyfrować. Dopiero celne oko badacza przy bliższej analizie dostrzegło, że to nie znaki szyfru, ale miniaturowe litery, układające się w miniaturowe zdania, a te w całe historie.
piątek, 9 stycznia 2015
czwartek, 8 maja 2014
Pasażerka. Agnieszka Wolny-Hamkało, "Zaćmienie"
Pasager, to w języku francuskim pieszy, ale tak podobnie brzmiąca „pasażerka”, kojarzy się już wyłącznie z siedzeniem na tylnym fotelu, byciem przewożonym, czy nawet przenoszonym w przestworzach. Tak jak ambulans, nic nie ma już wspólnego z przechadzaniem się. Ruch się intensyfikuje, tempo wzrasta, słowa tracą związek ze swoim rdzeniem. Gdzieś tutaj dokonuje się niby drobna, ale jakościowo istotna zmiana. Pasażer staje się bierny, nie ma już tej wolności, którą posiadał pieszy wędrowiec. Z drugiej strony, bycie pasażerem daje komfort nie dbania o nic, ani o cel podróży, ani o to, jak do niego dotrzeć.
***
Porzucona przez narzeczonego eks-policjantka trudni się poszukiwaniem niesamowitych historii na zlecenie konsorcjum wydawniczego braci Casado. Ewa, bo tak ma na imię, jest wręcz stworzona do takiej pracy. Jej cechą charakterystyczną jest talent do wpadania w tarapaty i absolutny brak instynktu samozachowawczego – tam, gdzie przeciętnemu człowiekowi (nie tylko kobiecie!) zapaliłaby się czerwona lampka ostrzegawcza, ona jest niczym byk na corridzie – do tej czerwieni właśnie ją ciągnie. Ewa jest ciągle w ruchu. Jeśli nie jeździ pospiesznym po całej Polsce, to wydeptuje osiedlowe ścieżki ze swoim wiernym kompanem – spanielką, o nieprzypadkowym imieniu She – u boku. W tle mamy apokaliptyczne nastroje, wojny światów i ludzi zbrojących się w teleskopy. O tym – w wielkim skrócie – jest „Zaćmienie”, prozatorski debiut Agnieszki Wolny-Hamkało.
***
Porzucona przez narzeczonego eks-policjantka trudni się poszukiwaniem niesamowitych historii na zlecenie konsorcjum wydawniczego braci Casado. Ewa, bo tak ma na imię, jest wręcz stworzona do takiej pracy. Jej cechą charakterystyczną jest talent do wpadania w tarapaty i absolutny brak instynktu samozachowawczego – tam, gdzie przeciętnemu człowiekowi (nie tylko kobiecie!) zapaliłaby się czerwona lampka ostrzegawcza, ona jest niczym byk na corridzie – do tej czerwieni właśnie ją ciągnie. Ewa jest ciągle w ruchu. Jeśli nie jeździ pospiesznym po całej Polsce, to wydeptuje osiedlowe ścieżki ze swoim wiernym kompanem – spanielką, o nieprzypadkowym imieniu She – u boku. W tle mamy apokaliptyczne nastroje, wojny światów i ludzi zbrojących się w teleskopy. O tym – w wielkim skrócie – jest „Zaćmienie”, prozatorski debiut Agnieszki Wolny-Hamkało.
wtorek, 11 lutego 2014
"Schulz. Przewodnik Krytyki Politycznej"
Marginesy i peryferia wcale nie są w kontekście tej książki czymś pejoratywnym. Wręcz przeciwnie, zostają dowartościowane nie tylko jako jeden z podstawowych fantazmatów Brunona Schulza, ale też jako sposób podejścia do twórczości pisarza z Drohobycza skupiający się na tym, co marginalne tylko pozornie. W „Przewodniku” czytamy o peryferiach że to miejsca, gdzie „na wierzch wychodzi to, co centrum pracowicie ukrywa o sobie samym” (Jakub Majmurek), miejsca, w których „najpewniej należałoby się spodziewać kosmicznego Erosa” (Agata Bielik-Robson), w przeciwieństwie do centrum, które pozostaje martwe. Peryferyjne jest więc pisanie o sporze Gombrowicza z Schulzem wokół „doktorowej z Wilczej”, wymyślanie scenariuszy dla nieistniejących filmów o nieistniejących książkach („Mesjasz”), opowiadania o „różowych Murzynach” (inspirowane Schulzem) czy kosmiczny komiks Patryka Mogielnickiego z tekstem z epoki przedkosmicznej (Schulz). Cóż, czasem najciekawsze jest to, co leży poza mapą.
Całość recenzji "Schulz. Przewodnik Krytyki Politycznej" na:
http://xiegarnia.pl/recenzje/schulzem-po-mapie/
Schulz. Przewodnik Krytyki Politycznej
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
2012
Schulz. Przewodnik Krytyki Politycznej
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
2012
czwartek, 9 stycznia 2014
Sandor Márai, "Maruderzy"
„Maruderzy” to nie tylko ostatnia część cyklu powieściowego „Dzieło Garrenów”, to także jego summa. Kumulują i intensyfikują się tutaj wszystkie wcześniej poruszane przez Máraiego wątki. Sam autor pisał o niej w dzienniku: „Ten tom zawiera wszystko, co chciałem powiedzieć”.
Całość recenzji "Maruderów" Sandora Máraiego na:
http://xiegarnia.pl/recenzje/buddenbrookowie-czterdziesci-lat-pozniej/
Maruderzy
Sandor Márai
Czytelnik
2013
Maruderzy
Sandor Márai
Czytelnik
2013
niedziela, 3 listopada 2013
Rainer Maria Rilke, "Dziennik Schmargendorfski"
We wszystkich moich dobrych chwilach twój uśmiech będzie mi się wydawał miastem, dalekim miastem, pełnym blasku i życia – a twoje słowo będzie dla mnie wyspą, na której rosną brzozy lub jodły, w każdym razie jakieś drzewa ciche i uroczyste. Twoje spojrzenie będzie studnią, w której już wiele rzeczy zniknęło i nad którą samo niebo drży z radosnej obawy, że mogłoby do niej wpaść – i będę wiedział, że wszystko to istnieje, że można wejść do tego miasta, że często widywałem tę wyspę i wiem dokładnie, kiedy nad brzegiem studni panuje największa samotność.
W ogóle przemijalność, kruchość i ulotność w przypadku wielu ludzi wynika z tego, że ludzie ci nigdy nie odważyli się zaistnieć. By zaistnieć, nie wystarczy się urodzić. Trzeba podłączyć się do większej sieci; ale trzeba się też izolować, by nie sprzeniewierzyć i nie zmarnować własnego prądu. Chodzi o to, by przekazać go dalej; nie widząc tego, komu się przekazuje, rozciągnąć się ponad krajami i ludźmi setką błyszczących drutów aż do następnego słupa; czy nie na tym to polega?
Dziennik Schmargendorfski
R.M. Rilke
Sic!
2013
środa, 15 maja 2013
Amos Oz, "Wśród swoich"
Świat kibucu Jikhat to społeczność ludzka w pigułce, a jednocześnie
laboratorium międzyludzkich relacji. Osadnicy żyją typowymi ludzkimi
sprawami, takimi jak problemy wychowawcze, zdrady małżeńskie,
niespełnione miłości i ambicje, ale też specyficznymi problemami kibucu
(kwestia wysyłania mieszkańców na studia, opieka nocna nad dziećmi
przebywającymi w dziecińcach). Oz tworzy galerię postaci nietypowych, a
jednocześnie bliskich odbiorcy. Mamy na przykład Cwiego Prowizora,
człowieka żywiącego się złymi wiadomościami; Arielę, „tę trzecią”, która
nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji; Davida Dagana, idealistę z
krwi i kości, uwodzącego nieletnie, czy Martina Vanderberga, szewca
esperantystę. „Każdy z nich coś stracił” – stwierdza Oz.
Całość recenzji "Wśród swoich" Amosa Oza na:
środa, 17 kwietnia 2013
Leopold Tyrmand, "Cywilizacja komunizmu"
„Cywilizacja komunizmu” z założenia nie jest ani beletrystyką, ani
literackim esejem. Wydaje się, że znalezienie „trzeciej drogi” wychodzi
Tyrmandowi świetnie, bez uszczerbku dla jego literackich ambicji.
Książka obfituje w humor językowy i satyryczne obrazki na najwyższym
poziomie. Mała dziewczynka nazwana „bojownikiem o sens współczesnej
cywilizacji” za to, że chciała buciki od Stalina; szturm narodu na
sklep, w którym „rzucili” papier toaletowy; porady lekarskie, jakich
podsłuchującemu udzielają podsłuchiwani – te i wiele innych absurdów
Tyrmand ukazuje brawurowo.
Całość recenzji "Cywilizacji komunizmu" Leopolda Tyrmanda na:
http://xiegarnia.pl/recenzje/komizm-i-komunizm/
Cywilizacja komunizmu
Leopold Tyrmand
Wydawnictwo MG
2013
Cywilizacja komunizmu
Leopold Tyrmand
Wydawnictwo MG
2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)











